poniedziałek, 20 grudnia 2010

Dlaczego hoax?

      Michael był przez lata prześladowany i to nie tylko przez media, pewnie jego największym błędem w ciągu swojej kariery było to, że chciał jednak mimo wszystko rozmawiać z ludźmi tłumaczyć im się i odpowiadać na liczne ataki ze strony osób, które chciały Michaelowi zaszkodzić, lub w jakiś sposób zwrócić na siebie uwagę całego świata. Michael na początku, gdy Jego "Thriller" pobijał rekordy a moonwalka próbował zrobić każdy był bożyszczem mediów, media go uwielbiały, bo pojawił się ktoś nowy z nowymi pomysłami, które bardzo dobrze się sprzedawały; "najbardziej pożądany kawaler na świecie" tak wypowiadali się o nim dziennikarze, tak przedstawiali jego osobę i wydawało się, że Michael został zaakceptowany przez świat i przez ludzi, którzy próbowali coś przedstawiać innym. Wtedy nie królowała tylko jego muzyka, ale królował również on, miał wielki wpływ np. na politykę, którą tak naprawdę się nie interesował, był szczery dla wszystkich i tak pozostało.
     Jednak gdy Michael został oskarżony o molestowanie media nie były już dla niego takie życzliwe, baa ; mało tego -> to właśnie media nakręcały całą sprawę i dosłownie pożerały Michaela i przeinaczały jego słowa, które nabierały zupełnie innego sensu niż to było w założeniu MJ.
Michael się poddał, nie chciał walczyć chciał żeby to się jak najszybciej skończyło miał dość i nawet bał się pomyśleć, że będzie w ogóle jakiś proces i dochodzenie. Jak wiemy doszło do ugody, co tylko przeciwników Michaela utwierdziło w przekonaniu, że właśnie przyznał się do winy zgadzając się na szybkie załatwienie "sprawy"
Życie Michaela zmieniło się diametralnie i ludzie zaczęli go inaczej postrzegać, i to nie zawsze Ci co dobrze go znali, ale właśnie tacy którzy nie mieli o nim pojęcia a tylko gdzieś tam "coś" usłyszeli co sprowokowało ich do wyzwisk itd. "Ludzie kochają zwycięzców, a nienawidzą przegranych" - coś jednak zmieniło się w głowie Michaela, przestał odpowiadać na ataki mediów jak to robił wcześniej co jeszcze pogorszyło sprawę bo media same zawsze wynalazły temat który dotyczył Michaela.
Może wydawać się, że gorzej już być nie mogło, a jednak ...proces 2003-2005 miał ostatecznie zniszczyć Michaela, pozbawić go korony i powalić na kolana, plan na szczęście się nie ziścił, bo MJ miał swoją własną taktykę, był bardzo silny, liczył na swoich fanów i nie przeliczył się wsparcie dla Michaela było widoczne wszędzie, gdzie tylko się pojawił podczas tych "okropnych godzin, dni, tygodni i miesięcy"
Nie wiemy co działo się w jego głowie w tamtych latach co myślał, o czym marzył ale jego wizja naprawiania świata nie skończyła się.
     Po wygranym procesie Michael zniknął ze świata publicznego i zaszył się w swoim domu, by móc odetchnąć, fani cały czas wierzyli, że Michael wróci na scenę, że jeszcze zaprezentuje się w jakiejś nowej odsłonie: w latach 2006, 07 dużo mówiło się o powrocie Michaela (ale zdawały się to być tylko nie potwierdzone informacje) takie newsy przyćmiły najczęściej doniesienia o tym, że Michael Jackson nadużywa leków i umiera, że zbliża się nieuchronnie do końca swojego życia i już niczego nowego nie przedstawi.
Wszyscy, którzy nie wierzyli w odrodzenie się króla popu - pomylili się Michael Jackson w 2009 roku 5 marca ogłosił, że wraca na scenę i w już niedługo zaprezentuje się swoim fanom w Londynie, wszyscy   przeciwnicy jak i wielbiciele talentu artysty zgodnie mówili (mimo wszystko) że to będzie największy powrót piosenkarza od kilku lat. Świat nie mówił o niczym innym, ponieważ wszyscy byli ciekawi jak to będzie wyglądało, publika podzieliła się na 3 grupy

porażka (tak zwany: nieudany come back)
niepokój, że Michael nie dożyje koncertów, albo umrze w trakcie
radość - udany powrót - jeszcze coś lepszego

Mimo podziałów koncerty i tak miały być największym wydarzeniem od lat, solidne przygotowania trwały od 2008 roku w Staples Center w Los Angeles, do koncertów nie doszło z powodu "przedwczesnej śmierci Michaela"
"Fani będą bardzo zaskoczeni moim powrotem" o tych słowach mało kto pamiętał, gdy Michael wypowiadał je - jeszcze : żyjąc, one nabrały nowego znaczenia po "śmierci" MJ, kiedy to beLIEversi 'wzięli się do roboty' i zaczęli analizować każde słowo, i KAŻDY gest.
Nie bez powodu, Michael przez te wszystkie lata mógł się jedynie "zahartować" to bardzo silny mężczyzna, który zna swoją wartość i wartość swoich słów; jest perfekcjonistą.
Michael przed koncertami powtarzał, że "umrze przed Londynem" nawoływał do tego, aby przygotować się na coś "niespodziewanego" jak na ironię nikt nie brał tych słów na poważnie. Cel, który przyświecał Michaelowi to możliwość pokazania swoim dzieciom jak pracuje; chciał aby to był prezent dla nich. On to przemyślał, to tylko jedna z jego wizji, którą chce "dać światu"
Możecie myśleć co chcecie, że to kaprys Michaela, że to próba podreperowania nadszarpniętego image, jak i podratowanie portfela, ale jedno jest pewne: nie ma przypadków, nic nie dzieje się bez powodu, i nikt nie mówi czegoś bez celowo. Może to jest właśnie desperacki krzyk Michaela "zróbcie coś, bo sam nie dam rady"
Żyjemy z dnia na dzień, ale co nam to daje? Michael właśnie wykorzystuje swoją szansę; ma możliwość wpływu na miliardy ludzi. Ma możliwość bycia nauczycielem, którego słów nikt nie odważy -> się podważyć. To ważna lekcja życia, kto wie czy nie najważniejsza.
Reasumując zadajmy sobie pytanie: czy będąc na miejscu Michaela, chcielibyśmy żyć na takim świecie wśród takich ludzi i czy CHCEMY nadal akceptować kłamstwa rasizm i obłudę.
Michael wybrał wolność, ale według mnie inaczej ją postrzega niż tylko "ucieczka od codzienności" on chce podzielić się tą wolnością z innymi - z Nami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz